Badacz Łańcuchów znów na chwilę zamilkł, lecz tym razem Mały Książę się nie dopytywał.

- Idź do domu. Kiedyś wszystko się skończy,
Ostatnie dwa dni, które spędził w pobliżu domu Daisy, jaskrawo
jej usta zupełnie wyschły od kurzu.
- Na pewno. Masz coś na uwadze?
– Tam! Ktoś jest na ganku! – wykrzyknął chłopiec, wskazując
- Kim byłem? - zdumiał się
– Nie sądzę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek potrafił go do
wiele odwagi i samodyscypliny, by przeprowadzić to, co sobie
Choć z trudem hamował furię, rozmowa szła mu lepiej,
-Jak w takim razie przyjął twoją odmowę? -
rzeczach, Sin - odezwał się Roman.
– Wyjdź stąd. Natychmiast.
- Chcesz go wykończyć?
rano brzmiał miło i spokojnie.

Zerknął na zegarek. Według jej zwariowanego planu powinien teraz przejąć opiekę nad Henrym. Owszem, zajmie się chłopcem, gdy naprawdę zajdzie taka potrzeba, ale na pewno nie co drugi dzień!

- Do której potrwają dzisiejsze rozmowy?
- Witam, pani Renati - głos pani Hunt wyrwał ją z rozmyślań.
dzisiaj bardzo zyskał na wartości. Zastanawiał się również nad

- Ten wypadek to moja wina. Nie ma mowy, bym pozwolił

- Ja już zaczęłam jeść.
swą opowieść, jego słowa były coraz płynniejsze i coraz mniej chropowate. - Straciłem wszystko przez egoizm,
Mało brakowało, by ją przekonał. Ten uśmiech, to uj¬mujące zdrobnienie jej imienia... A jednak nie mogła ulec pokusie. W Australii zdawało się jej, że chłopiec ma tylko ją, a tymczasem Henry i Mark potrzebowali się nawzajem - teraz wiedziała to z całą pewnością.

Pia weszła do kuchni. Jeden z kucharzy wskazał jej

- Jest następcą tronu.
- Słucham?
- Dobry wieczór pani. - Skłonił się z szacunkiem i nie było w tym ani śladu kpiny. Równie naturalnym gestem ujął jej dłoń i ucałował.